czwartek, 6 sierpnia 2015

Rozdział 2 – Przecież to tylko Fred Weasley, a nie jakiś książę z bajki

Gdy stanął przy ścianie, na której za chwilę miały pojawić się drzwi usłyszał kroki. To Filch, był jeszcze daleko, więc pomyślał „Chcę znaleźć Hermionę” i szybko wślizgnął się do pokoju o włos uciekając woźnemu. Stał chwilę opierając się o ścianę i dopiero po chwili dostrzegł małą postać siedzącą w fotelu. Dziewczyna usnęła, a jeszcze przed tym założyła na siebie o wiele za duży sweter rudzielca.
-Kurde, obudzić ją czy nie? –wyszeptał sam do siebie, a dziewczyna otworzyła oczy.
-Fred. Czemu gadasz sam do siebie? –powiedziała cicho przeciągając się na fotelu. Na policzkach jeszcze miała ślady po wyschniętych łzach.
-Miona, jak ty trafiłaś do TEGO pokoju? –to było dla niego bardzo dziwne, ponieważ pokój, do którego wchodziły osoby, które chciały być same jest inny. Ten pokój jest jego i tylko jego. Nie wiedział jak szatynka się tutaj dostała.
-Nieważne… Po co przyszedłeś?
-No wiesz, głupio się zachowałem. Chciałem cię przeprosić. –spuścił głowę ukrywając twarz w rudych włosach.
                Dziewczyna wstała i przytuliła go. Na chwilę zapomniał o tej całej Johnson i o wszystkich. Słuchali nawzajem swoich oddechów. Chciał ją pocałować, ale wiedział, że nie może. Ron by go zabił. Ach Ronuś, Ronuś, zaklepał sobie dziewczynę, a udaje przed nią, że jej nie kocha. Ale w końcu to mój brat. Nie zrobię mu tego. Z wielkim bólem Fred oderwał się od dziewczyny i nałożył na twarz typowy dla siebie złośliwy uśmieszek.
-No właśnie. A co robisz w moim swetrze? –zapytał, na co dziewczyna zarumieniła się.
-Ehm… Było mi zimno! Tak bardzo zimno. –„Tak, tak tylko jego sweter był taki przyjemny i pachnął Fredem… nie stop! Przecież to tylko Fred Weasley, a nie jakiś książę z bajki”.
-Halo, Miona! –Machał szatynce rękami przed twarzą widząc, że się dziwnie zamyśliła. –No dobra w ramach przeprosin zapraszam cię na kremowe piwo co ty na to?
-No ok. –Dziewczynie od razu poprawił się humor.


*


                Ginny właśnie siedziała w pokoju wspólnym wraz z Georgem, Ronem i Harrym. Zawzięcie dyskutowali o quidditchu, nie przejmując się Fredem i Hermioną, których nie było od śniadania. Gdy bliźniak opowiadał Rudej jak dostał tłuczkiem w głowę na 2 roku i leżał w Skrzydle przez 2 miesiące, podszedł do nich Dean Thomas.
-Hej Gin, możemy pogadać? –zwrócił się do dziewczyny bardzo pewnie nie zważając na jej starszych braci oraz Harrego, którzy uważnie mu się przyglądali.
-Jasne –odrzekła lekko zdziwiona.
-Gin, może masz ochotę na spacer po błoniach, hmm? –Spytał i rzucił dziewczynie zalotne spojrzenie.
-Czemu nie.
                Nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Postanowiła, że się zgodzi, ponieważ Harry i tak się nią nie interesuje, a może nawet zrobi się trochę zazdrosny. Natomiast Dean jest bardzo fajny i  co najważniejsze - przystojny.
                Bracia, i Harry po chwili ciszy zaczęli rozmawiać na temat Ginny. Było widać po Wybrańcu, że tłumi zazdrość. Natomiast Ron poczerwieniał.
-Ej, a co jak ona zacznie z nim chodzić? –wypalili naraz rudzielec i wybraniec.
-Spokojnie, chłopaki. –zaśmiał się George. –Jak coś to ją odbijesz. –mrugnął do Harrego.
-Własnie. Strasznie długo nie ma Hermiony i Freda. Jak myślicie gdzie są? –zmartwił się Ron.
-No raczej od 4 godzin jej nie pociesza. –zażartował bliźniak i wszyscy zachichotali jak małe dziewczynki i całkowicie zapomnieli o temacie tej dwójki. Tylko Ronald jeszcze myślał o Hermionie. Być może był zazdrosny, ale o co? Przecież nie wiedział co robią i czy w ogóle są razem.


*


                Dean specjalnie przystanął nad brzegiem jeziora. Długo rozmawiali, śmiejąc się, żartując, ale teraz przyszła chwila niepewności. Złapał dziewczynę za ręce, spojrzał głęboko w oczy, delikatnie się uśmiechnął i spytał.
-Gin, zostaniesz moją dziewczyną? –spytał nie odrywając wzroku od jej brązowych oczu.

                Ta tylko się uśmiechnęła i bardzo mocno się przytulili. Z powrotem popatrzyli na siebie i Dean namiętnie pocałował dziewczynę. Postanowili, że na razie nikomu o tym nie powiedzą. Niestety z odległości kilkudziesięciu stóp pewna osoba obserwowała  całe zajście.





Jest rozdział drugi :) Bardzo szybko udało mi się go napisać. Myślę, że idzie mi nie najgorzej. Następny rozdział 21 sierpnia, następne rozdziały będą dłuższe.

1 komentarz: